alsen-team

ALSEN-Team i problemy z CS:GO

Kiedy piszę o polskich organizacjach esportowych i problemach z odnalezieniem własnej tożsamości na tym rynku, bardzo często zahaczam o temat podkupowania poszczególnych: drużyn, dywizji a nawet i graczy. Jeżeli chodzi o polską scenę CS:GO, to ALSEN-Team w ostatnim czasie, jest w moim mniemaniu, świetnym przykładem na to, jak nie powinno się tworzyć na siłę produktu, którego na dłuższą metę nikt nie potrzebuje.

 

Kupowanie dywizji nie zawsze przekłada się na wartość dodaną organizacji

Jeżeli przyjrzymy się ostatnim zespołom CS:GO, które miały możliwość reprezentowania AT, to możemy od razu stwierdzić, że żaden z tych teamów nie wniósł nic nowego w działalność samej organizacji. Złożyło się na to wiele elementów. Do najważniejszych zaliczyłbym brak przywiązania graczy do ideałów, które mają stanowić o sile tej organizacji oraz pieniądze, dla których dany skład decydował się na ofertę AT. Uogólniając, AT kontraktowało (tak, wiem, czasami nawet nie dochodziło do podpisania umów) drużyny już gotowe, które miały w teorii pokazywać się z jak najlepszej strony na scenie krajowej i międzynarodowej. Efekt niestety był odwrotny. Brak kontroli na etapie ich tworzenia, owocował wieloma problemami w trakcie współpracy, czy nawet graniem teamów pod tagiem Alsen-Team, tylko i wyłącznie ze względów finansowych.

 

Najczęściej drużyny esportowe istnieją po to by wygrywać

To stwierdzenie raczej nie jest niczym nowym. W Playing to Win, David Sirlin przynajmniej kilka razy wspomina, że żeby zostać profesjonalnym graczem, należy robić wszystko żeby wygrać (w granicach reguł – haxy więc w teorii odpadają). Nic więc dziwnego, że poprzednia dywizja AT, grając mixowym składem na turnieju offline, zrobiła wszystko co mogła, żeby awansować do dalszej fazy turnieju. Czy Fnatic wyrzuciło swój zespół za korzystanie z broken boosta podczas pamiętnego meczu z LDLC na Overpassie? Nie, ponieważ zarząd zdawał sobie sprawę z tego, że nie można karać zawodników za chęć wygrania spotkania.

 

Organizacja musi być tarczą dla zespołu

Kolejnym problemem Alsenów, jest brak zrozumienia środowiska esportowego i wystawianie własnej dywizji do wiatru (nie chodzi o kwestie finansowe). Działo się tak zawsze, gdy pojawiały się pierwsze zgrzyty we współracy. Za każdym razem, kiedy w drużynie pojawiał się jakiś problem, AT zawsze się od niej odcinało i udawało, że ich to nie dotyczy. Konsekwencją tego są ciągłe zmiany dywizji, które w żaden sposób nie przekładają się na zdobywanie kolejnych osiągnięć w CS:GO.

 

Reakcja na sytuację nie może być zbyt gwałtowna

Mogę się co do tego mylić, ale odniosłem wrażenie, że gdyby poprzednia drużyna nie znalazła nowego domu w postaci Frantic, to AT nie zdecydowałoby się na ściągnięcie do siebie nowego składu CS:GO. Jeżeli tak było faktycznie, to nie wydaje mi się, żeby ta decyzja była w 100% potrzebna. Czasami lepiej jest zastanowić się nad tym co poszło nie tak, może zmienić podejście i dopiero wtedy spróbować? Tracenie pieniędzy na kolejne eksperymenty z drużynami, czasami zwyczajnie mija się z celem.

 

Kupowanie całości produktu a nie tylko półproduktu

Ostatni punkt, który jest dość kontrowersyjny. Osobiście uważam, że w cenie tych kilku dywizji, które przewinęły się przez ostatnie miesiące w AT, można było zakupić jedną całą drużynę wraz z trenerami oraz menedżerami, którzy dotychczas ją prowadzili. Może to wydać się śmieszne, w końcu każda polska profesjonalna organizacja esportowa ma w swoich szeregach ludzi, którzy nawet jeżeli blokują dalszy rozwój gamingu, to będą w nim trzymani do końca i jedne dzień dłużej. Niemniej jednak zainwestowanie w cały system i infrastrukturę drużyny, zamiast kupować tylko półprodukt w postaci samych graczy, może przynieść bardzo szybko wymierne efekty.

 

Nawiązanie do historii organizacji

ALSEN-Team to bardzo zasłużona organizacja dla krajowej sceny esportowej (szczególnie jeżeli mówimy o Fifie i CoD4). Wszystkie jej większe sukcesy wynikały jednak z długoterminowych kontraktów z zawodnikami, którzy byli skłonni reprezentować AT nie tylko dlatego, że organizacja dawała kasę, ale też z tego powodu, że zawodnicy utożsamiali się z wartościami, które mieli reprezentować. Z jakiegoś powodu, te wartości, które dotychczas stanowiły fundament funkcjonowania tego gamingu, nigdy nie zostały w pełni zastosowane w przypadku dywizji CS:GO. Czy nowo przyjęta ekipa, będzie swoistym lekiem na kłopoty AT z tym tytułem? Miejmy nadzieję, że tak.

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.