partnerów

Brak nowych partnerów esportowych

Przyglądając się ostatnio partnerom Ingaming doszedłem do wniosku, że większość drużyn i organizacji popadła w swoisty marazm dotyczący pozyskiwania nowych partnerów (a także sponsorów i inwestorów). Co jest jeszcze ciekawsze, nawet zespoły będące w teorii poza zasięgiem tego bloga, wykazują te same objawy.

Obecnie prawie każda drużyna z amatorskiej sceny, ma w partnerach przynajmniej jeden z czterech projektów działających na tym poziomie. Do najbardziej rozchwytywanej czwórki można zaliczyć: 4gracz, CSKatowice, Webkiller i oczywiście Ingaming. Z jednej strony cieszy mnie występowanie mojego bloga w tak szacownym gronie, a z drugiej, moja intuicja podpowiada mi, że coś tutaj jest chyba nie tak, skoro praktycznie wszystko kręci się wokół kilku stron internetowych.

Wątpię także w to, że większość z wymienionych wyżej partnerów, nie ma w internecie innych odpowiedników, które mogłyby być zainteresowane współpracą z zespołem esportowym. Wychodzi więc na to, że albo większość jest zbyt leniwa, żeby poszukać nowych kierunków rozwoju, albo oferta prezentowana przez poszczególne drużyny/organizacje jest zwyczajnie zbyt słaba. Jeżeli więc nie uda się wyeliminować jednego z tych dwóch czynników (albo obu), to ten fragment rynku esportowego, za który odpowiadają amatorskie organizacje i drużyny, przestanie być konkurencyjny. Gdy do tego dojdzie, automatycznie zmniejszy się liczba turniejów oraz funduszy dostępnych dla wyżej wspomnianych zespołów.. Tego raczej byśmy nie chcieli.

Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.