Eliminacje ESWC – historia lubi się powtarzać

Wszyscy zainteresowani pewnie już wiedzą, że europejskie eliminacje do finału ESWC 2015 nie odbędą się i szczerze mówiąc jakoś mnie to nie dziwi. Nie żebym podważał kompetencje osób odpowiedzialnych za organizację polskiej edycji – domyślam się, że przygotowanie wszystkiego i dopięcie na ostatni guzik jest bardzo trudne, jednak pozwolę sobie na przedstawienie mojej opinii w tej sprawie.

 

 

Przedszkole medialne

 

Na początek chciałbym zahaczyć o sprawę przekazu informacji, który szczerze mówiąc w przypadku CSGames – organizatora eliminacji, najzwyczajniej nie istniał. Nie chodzi tutaj tylko o to, że w trakcie prac nad nową stroną oraz w momencie szukania miejsca do przeprowadzenia turnieju, nie pojawiały się informacje o postępach. Problem ten dotyczył także serwisu i lig które odpowiednio działały/odbywały się przy współpracy z administracją CSGames. W momencie ogłoszenia wykonawcy tych eliminacji, strona organizatora, najzwyczajniej w świecie była nieaktywna od dobrych kilku miesięcy. Działało tylko forum, które w momencie wprowadzenia poprawek na stronie, zostało usunięte bądź też wyłączone (efekt był ten sam).

Nie lepiej sytuacja wyglądała odnośnie osób zajmujących się zarządzaniem i nadzorem organizowanych lig. Od początku rozpoczęcia działań na scenie CS:GO dochodziły do mnie słuchy, że administratorzy CSGames albo uprawiają kolesiostwo (w/o bo kumple chcieli przejść dalej) albo są na tyle nieodpowiedzialni, że nie potrafią zastosować się do regulaminu (wstawianie plików azera z CSa 1.6 w lidze CS:GO potrafiło ujść płazem). Skutkiem tego było stopniowe odchodzenie ze strony coraz większej ilości użytkowników.

ESWC w przypadku CSGames było tylko i wyłącznie gwoździem do trumny całego projektu, którego początki sięgają jeszcze gry CS:S, gdzie portal funkcjonował pod adresami CSSource.pl i Sourcemania.pl. Nie wiem jakim sposobem, administracji udało się zabić tak dobrze prosperujący serwis (może problem byli admini z łapanki?), jednak faktem jest, że ktoś do tego doprowadził i zapewne nikt nie przyzna się publicznie do popełnienia błędu.

 

ESWC = klątwa

 

Pomijając sytuację z innego turnieju offline w Poznaniu, gdzie CSGames było organizatorem i dochodziło do kuriozalnych decyzji, jak np. zamykanie wynajmowanego miejsca dla publiczności czy pożyczanie monitorów od graczy, którzy przyjechali z własnym sprzętem, żeby dograć finał (?), ESWC w Polsce, od dłuższego czasu nie ma dobrej renomy.

Wszystko zaczęło się psuć od pamiętnych eliminacji ESWC 2010. Miały być polskie eliminacje offline – wyszły eliminacje online, miała być kasa na przelot samolotem całej kadry – kadra dotarła do Francji w kilku częściach, bo samolotem mogło polecieć tylko kilka osób, a reszta turlała się pociągami i busami. Cyrk na kółkach, który zakończył się zniknięciem ze sceny portalu oraz ligi All Games League (AGL).

ESWC 2011 miało już nie powtórzyć tego samego błędu. Za organizację zabrały się takie podmioty jak: Fx Entertainment (czyli Frag Executors) oraz  PlayMakersTV. Niby przygotowano polskie eliminacje na czas, niby nikt nie zgłaszał problemów, nawet po przeniesieniu finału eliminacji do Katowic, gdzie po ich rozegraniu zwycięzcy mieli tylko tydzień, żeby przygotować się na wyjazd do Paryża. Plotka głosi że już wtedy Fx miało problemy z domknięciem budżetu, czego efektem było zamknięcie organizacji w 2012 roku.

Edycje 2012, 2013 i 2014 w zasadzie możemy pominąć, ponieważ z tego co pamiętam nikt nie próbował porywać się z motyką na słońce w kwestii przeprowadzenia krajowych eliminacji. W 2012 nasz reprezentant – MaNa, grający dla mousesports wygrywa na ESWC turniej Starcraft 2. W 2014 udało się kolejny raz zaistnieć Polakom – Virtus.pro zajęło 3 miejsce w turnieju CS:GO.

Paradoksalnie, za czasów nowej formuły całego turnieju, o wiele lepsze miejsca zajmowaliśmy w momencie, gdy nie organizowaliśmy żadnych eliminacji. Jeżeli gracz lub drużyna z Polski byli wystarczająco dobrzy i potrafili zakwalifikować się poprzez jeden z międzynarodowych turniejów, najczęściej kończyli w finałach ESWC z miejscem na pudle.

Nadszedł jednak rok 2015. Miały zostać zorganizowane na terenie naszego kraju eliminacje europejskie, a został tylko syf do uprzątnięcia po nieudanej próbie stworzenia tego eventu.

 

Administracja ESWC to amatorzy

 

Chodzi mi tutaj o kierownictwo mające swoją siedzibę we Francji. W podobny sposób jak europejskie eliminacje zakończyła się próba ogarnięcia eliminacji dla krajów nordyckich, gdzie zdecydowano, że wybrania zostanie jedna z drużyn, która złoży odpowiedni wniosek z prośbą o udział w turnieju finałowym (fuck logic).

Główny problem najwidoczniej leży także po stronie samego ESWC. Albo dano podwykonawcom zbyt krótki czas na zorganizowanie zawodów, albo ilość pieniędzy jaka miała zostać przeznaczona na wyżej wymienione turnieje okazała się zbyt mała. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zrobienie kilku internetowych turniejów eliminacyjnych, które byłyby zdecydowanie tańsze. Na ten krok jednak włodarze ESWC się nie zdecydowali.

 

 Co dalej z ESWC?

 

Problem tej marki polega na tym, że rok w rok udziwniają oni cały turniej. Praktycznie, nie ma chociażby jednej edycji, począwszy od 2007 roku, gdzie nie wystąpiłyby jakieś problemy związane z wyborem gier, drużyn, graczy, eliminacji itd. Jak pokazują największe turnieje, czy to finały League of Legends, czy The International, najważniejsza jest powtarzalność w tym co się robi. Jeżeli coś sprawdza się – jak np. edycja ESWC z 2014 roku, która była całkiem udana, to dlaczego nie spróbować przeprowadzić całego eventu w podobnej formie, ale tym razem w 2015 roku? Najwidoczniej parcie na szkło okazało się zbyt duże i spróbowano przegonić inne większe turnieje offline – niestety z marnym skutkiem.

 

PS. Ciekawe co stanie się z CSGames, może pójdą po rozum do głowy i zaczną wszystko od nowa?

PS2. Ciekawe jak z całej sytuacji wybrnie ESWC. Będą zaproszenia, czy może kwalifikacje internetowe z zapewnionymi ddosami?

 

Wykorzystane  źródła:

HLTV.org 

Allplay.pl 

Cybersport.pl 

Counter-Strike.pl

Nisu

Właściciel strony Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.