Esportowo już nie jest

Dawno, dawno temu, istniał portal, który zrzeszał graczy CS 1.6 i ludzi, którzy prowadzili w amatorskim zaciszu własne gamingi. Nazywał się ESCN. Niestety źli ludzie najpierw sprzedali (się)  stronę, by potem ją porzucić i zostawić w niesławie.

Dzisiaj, okazuje się, że po roku nieaktywności, dk – były właściciel, zdecydował się na reaktywację tego projektu, tylko pytanie – po co?

 

Trochę historii

 

Szablon, który widzimy na stronie ESportowo (oryginalna pisownia zią), jeszcze rok temu zdobił stronę, którą można było znaleźć pod adresem: escn.pl. Portal cechował się dość ciekawym pomysłem jak na branżę e-sportową – mianowicie, miał reklamować polskie organizacje e-sportowe, poprzez prowadzenie rankingu organizacji (nigdy nie działał) i pisanie newsów z ich życia. Niby nic trudnego – ba, nawet coś bardzo potrzebnego, gdyż konkurencja miała wtedy gdzieś, amatorską scenę sportów elektronicznych (w tej kwestii nadal nic się nie zmieniło).

Portal funkcjonował tak przez wiele lat, opierając się na sprawdzonej formule, zmieniając przy tym kilkakrotnie layout – nic nie zwiastowało, tego co miało się wydarzyć.

W 2013 roku okazało się, że osoba, która stała za funkcjonowaniem tego serwisu, straciła motywację  i zdecydowała się, początkowo przekazać projekt komuś innemu, kto będzie dalej prowadził ESCN. No ale chyba nikt nie myślał, że zrobi to za darmo? Zdecydowano się, na przeprowadzenie licytacji – kto zapłaci najwięcej, ten dostanie prawa do zarządzania portalem i będzie mógł zrobić z nim co zechce.

Szczęśliwym kupcem okazał się Polski Belg (doprawdy, ciekawy nick) do spółki ze swoim kolegą, którego nicku niestety już nie pamiętam. Plan w teorii był prosty. Robić to, co było robione dotychczas. Niestety, coś najwidoczniej nie wyszło tak jak powinno, skoro stronę zamknięto, a odwiedzający byli witani wiadomością w stylu zamknięte z powodu, że nieczynne”.

Kiedy więc wszyscy już o ESCN zapomnieli, nagle pojawia się jak feniks z popiołów kontynuator tego projektu – esportowo.pl. Za sterami usiadł po raz kolejny Arkadiusz Pasternak, ukrywający się pod pseudonimem dk.

 

Ale o co chodzi?

 

I tutaj pojawia się pierwsze pytanie – na ch… było sprzedawać całe escn + domenę, skoro teraz, wykorzystując stary szablon, dk stawia to wszystko na nogi? Nie można było dalej trzymać ręki na pulsie, wchodząc na fejsa/maila/inny popularny komunikator w celu skontaktowania się z redaktorami i przekazania im ważnych informacji? Trzeba było na siłę sprzedawać portal, żeby zarobić jakieś grosze (kwota jaka została zapłacona, nie została nigdy ujawniona publicznie)?

Najwidoczniej przykłady takich marek jak: eSports.pl i espmiana.pl nie są wystarczające.  Ludzie wolą dalej popełniać te same błędy od około 5 lat (na to chyba poświęcę oddzielny wpis), niż uczyć się na nich i modernizować swoje plany „biznesowe”.

Stary ESCN był miejscem, gdzie głównie gracze CS 1.6 mogli wymienić się poglądami w komentarzach. Teraz, gdy ów tytuł praktycznie wymarł śmiercią naturalną (za niedobitki oddycha respirator), nie wiem do jakiej grupy odbiorców będzie skierowany ten projekt. CS:GO siedzi na CSGames, LoL ma swoje pomniejsze fora.

Właściciel coś tam próbuje zorganizować poprzez wstawianie na stronę recenzji gier darmowych, ale bądźmy szczerzy, raczej nie uda im się w ciągu najbliższych kilku miesięcy zdobyć czytelników CD-Action, czy też VictoryGames.

 

Liczy się to, co masz w środku

 

Sercem serwisu internetowego jest: redakcja, oraz treść. W tym wypadku ta pierwsza jest … ale jej nie ma. Niby są dwie osoby oznaczone jako redaktorzy, jednak żadna z nich jeszcze nie zamieściła tam ani jednego newsa lub artykułu. Dodatkowo, nicki ów redaktorów, mianowicie:  Mefcio i TERKIIO nic mi nie mówią. Podejrzewam, że nie są to typowe „znane mordy z lana”, które pełniły  kiedyś funkcję newsmana na stronie jakiejkolwiek polskiej organizacji.

Treść, też nie zachwyca, chociaż nie może być gorsza od tego co serwowano nam za czasów ESCN, gdzie kopiowanie newsów było codziennością. Tutaj, jak na razie, stawia się na twórczość własną. Pan dk stara się tworzyć głównie video materiały, które są łatwo przyswajalne przez czytelników i słuchaczy. Problem w tym, że jakość tych nagrań jest mizerna. Do największych problemów zaliczyłbym:

  • Pytania retoryczne, które brzmią jakby odbiorcami byli 13 letni absolwenci przedszkola
  • Płytka treść pytań, które nie poszerzają wiedzy odbiorcy o danej organizacji
  • Lakoniczne odpowiedzi rozmówców (deszcz albo będzie padał, albo nie będzie)
  • Bardzo zachowawcza postawa prowadzącego rozmowę (nie zadaje kontrowersyjnych pytań)
  • Niewiedza autora wywiadu (nie wiem, czy to tak specjalnie, czy może faktycznie dk był przetrzymywany przez ostatni rok w lodówce?)

Przeciętny użytkownik internetu nie zainteresuje się tymi wywiadami, bo najzwyczajniej nie są one ciekawe i warte uwagi. Co innego osoba, która prowadzi własną organizację – no ale bądźmy szczerzy, po co robić wywiad, który nie trafi do szerszego grona odbiorców i nie będzie zawierał opinii rozmówcy o jego projekcie?

 

To będzie ten hit czy nie?

 

Wielkiej radości z powodu powstania esportowo.pl nie widzę i jeśli mam być szczery, jakoś mnie to nie dziwi.  Partnerzy, którzy dołączyli do programu partnerskiego, zrobili to bardziej z sentymentu, niż w celach reklamowych. Serwis, moim skromnym zdaniem, nie oferuje obecnie żadnego, wartościowego wsparcia dla gamingów. Z drugiej strony, jest od nich całkowicie zależny. Ma się to niestety nijak do starego ESCN, które było niezależne, miało swoich partnerów/sponsorów i posiadało odpowiednią pozycję w kręgach graczy.

Polski e-sport potrzebuje serwisu lub też organizacji, która będzie dbała o interesy gamingów w podobny sposób jak robiło to ESCN. Co do tego nie mam wątpliwości. Należy sobie jednak  zadać pytanie: w jakiej formie ma to funkcjonować? Jak pokazuje historia, organizacje, które przechodzą z działania amatorskiego na poziom (powiedzmy) profesjonalny, zapominają o środowisku w którym działali przez kilka lat – brakuje ciągłości, organizacje są zamykane, a młodzi gracze nie mają jak skorzystać z doświadczenia managerów/redaktorów, którzy izolują się od tego środowiska (o tym też postaram się napisać artykuł).

Niestety, ale jeżeli esportowo.pl nie zamierza pełnić takiej roli, to projekt ten wydaje się być trochę zbyteczny. Oczywiście można pójść w drugą stronę i starać się być niezależnym, opiniotwórczym serwisem, który do wszystkiego będzie podchodził obiektywnie. Nie wiem jednak, czy nie będzie to odbiegało od pierwotnej idei powstania tego projektu.

Niezależnie od tego, jak potoczą się losy esportowo.pl myślę, że warto jest zainteresować ich stroną i może faktycznie dać im szansę?! Zdania nie zmieniam i dalej uważam, że przed osobami odpowiedzialnymi za działanie tego serwisu stoi bardzo wiele znaków zapytania, na które trzeba będzie znaleźć odpowiedź. Nie mniej jednak, jest to jakaś część historii amatorskiego e-sportu, która powinna zostać uhonorowana – jeżeli znikną na zawsze tego typu strony, gdzie młodzi redaktorzy, managerowie i organizacje mogą się promować – będzie to kolejny cios w naszą społeczność gamingową, która już teraz jest około 5-10 lat za kolegami z zachodu.

Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.

2 komentarze do “Esportowo już nie jest

  1. Ja tam bym ich jeszcze nie skreślał. Pomysł ma nadal potencjał, pytanie tylko czy ktoś go wykorzysta.;D

Komentowanie zostało wyłączone.