hal jordan poszukiwanie nadziei

Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni – Poszukiwanie nadziei – Tom 3

Poszukiwanie nadziei to trzeci tom z cyklu: Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni. Co tym razem zaserwowali nam twórcy tej serii?

Trzeci tom przygód Korpusu Zielonych Latarni jest faktycznie poszukiwaniem.. Logicznej fabuły, której w przypadku tej części jest jak na lekarstwo.

Nie da się nie zauważyć, że z każdym kolejnym albumem, poszczególne wątki dotyczące Zielonych Latarni są coraz bardziej niemrawe. Opowiadana w tym komiksie historia, zaczyna przypominać ser szwajcarski, który został poddany procesowi dodatkowego dziurawienia.

hal jordan poszukiwanie nadziei

Zbyt dużo na zbyt małej powierzchni

Poszukiwanie nadziei, to w zasadzie zbiór kilku pomniejszych opowieści, które w teorii są spięte ze sobą fabularną klamrą. W praktyce jednak, całość sprowadza się do dość niepotrzebnej konfrontacji z bardzo słabym przeciwnikiem.

Co więcej, wiele z zaczętych tutaj wątków, nie znalazło jakiegokolwiek rozwiązania, więc jesteśmy zmuszeni albo teoretyzować, albo czekać na ich możliwe zakończenie np. w kolejnym tomie.

A skoro już jesteśmy przy rozpoczętych wątkach, to ich liczba jest tutaj dość spora. Mamy więc:

  • Poszukiwania Saint Walkera – ostatniego żywego Niebieskiego Lanterna.
  • Łączenie działań Korpusu Zielonych Latarni z Korpusem Sinestro.
  • Pojedynek Guya Gardnera z Arkillo.
  • Próbę wskrzeszenia wszystkich poległych, niebieskich latarni.
  • Rozwój relacji pomiędzy Kaylem Raynerem i Soranik Natu.
  • Zniknięcie mocy białej latarni.
  • Pojawienie się Ripa Huntera i walka z Sarko – przybyszem z przyszłości.

Trzeba przyznać, że sporo tego jak na jeden wspólny album – a co dopiero na wydania w formie zeszytów. W efekcie dostaliśmy bardzo wiele historii, których wartość jest przeróżna. Niektóre z nich są w miarę ciekawe, inne zwyczajnie nudzą, a jeszcze inne.. Prezentują bardzo nielogiczne i niespójne rozwiązania fabularne.

hal jordan poszukiwanie nadziei

Absurdalne historie

Walka Gardnera z Arkillo to właśnie wspomniany przykład braku logiki. Starcie, które moim zdaniem, powinno trwać jakieś 5 minut, zostało rozdmuchane do jednego rozdziału. Zamiast jednak większej ilości walki, otrzymaliśmy dodatkowe strony retrospekcji. Dowiadujemy się z nich, że Guy miał ojca alkoholika… I dlatego właśnie dał się najpierw sprać na kwaśne jabłko, po to by na następnych planszach, nic sobie już nie robić z odniesionych ran i skopać cztery litery największemu kozakowi w Korpusie Sinestro…

Niby ta historia jakoś się jeszcze broni, ale chyba sami przyznacie, że jej scenariusz – nawet jak na amerykański komiks o superbohaterach, jest mocno naciągany.

hal jordan poszukiwanie nadziei

Wszystko ma swoje granice

O ile walkę Arkillo z Guyem jestem jeszcze w stanie jakoś przeboleć, o tyle nie da się już przymknąć oczu na starcie z Sarko, które powinno zostać jak najszybciej zakopane w czeluściach antymaterii. Dlaczego tak twierdzę? Wszystko przez totalnie nielogiczny przebieg tej potyczki.

Okazuje się bowiem, że główny antagonista to.. Idiota. Nasz villain nie przewidział, że zniszczenie artefaktu przez Hala w teraźniejszości, spowoduje określone konsekwencje w przyszłości. W efekcie Sarko zamiast odkopać Rękawicę Krony (skoro odkopał ją w przyszłości, to powinien dobrze wiedzieć gdzie znajdowała się w przeszłości), wolał poczekać na Jordana, aż ten łaskawie przyleci i ją zniszczy…

Albo zakończenie jest dostosowane do typowego amerykańskiego odbiorcy, który łyknie wszystko, albo był to zwykły wypadek przy pracy. Tak czy inaczej – przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu, głupszego rozwiązania nie dało się już tutaj wymyślić.

hal jordan poszukiwanie nadziei

Lepsza oprawa graficzna

Jeżeli miałbym wskazać jakieś plusy tego tomu, to na pewno zaliczyłbym do nich oprawę graficzną. Tła nie są już jednolitym gradientem, jak miało to miejsce w tomie drugim. Często zawierają dodatkowe elementy, takie jak: budynki, drzewa, konstrukty, kamienie.

Dobór kolorów też raczej nie razi w oczy, a kreska jest na tyle dobrze wykonana, że narysowane postacie nie zlewają się z pozostałymi elementami z drugiego i trzeciego planu.

hal jordan poszukiwanie nadziei

Niepotrzebne opowieści

W recenzji poprzedniego tomu zwracałem uwagę na zapychacz w postaci rozdziału o Xudarianach, który był kompletnie niepotrzebny. W tym albumie jest momentami jeszcze gorzej, bo scenarzysta próbował z fillerów stworzyć pełnoprawną fabułę. W efekcie tych działań otrzymaliśmy niespójny i nielogiczny główny wątek, a także kilka innych opowieści, które moim zdaniem – są zwyczajnie słabe.

Grafiki: Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni: Poszukiwanie nadziei  – Tom 3

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.