Koniec Proleague nie dobije SC2

Zaznaczam, że nie jestem „ekspertem” sceny StarCrafta 2, ponieważ nigdy nie przyciągnęła mnie ona do siebie na dłużej. Informacja o zakończeniu działalności najlepszej drużynowej ligi SC2, jest niewątpliwie ciosem dla społeczności, która swego czasu wiernie oglądała wszystkie najważniejsze pojedynki koreańskich prosów. Z jednej strony mamy więc kolejny gwóźdź do trumny najpopularniejszego RTSa, a z drugiej pewne szanse na lepsze jutro.

I z tym lepszym jutrem nie przesadzam. Upadek Proleague był już kilkakrotnie odkładany w czasie i było wiadomo, że wcześniej lub później ten twór w końcu zniknie ze sceny. Dlaczego? Cóż, złożyło się na to kilka czynników, które w ostatnich latach spowodowały, że SC2 to jedyna poważna gra duelowa w nowoczesnym e-sporcie. Osobiście wyróżniłbym następujące elementy:

  • spadek zainteresowania oglądaniem oraz graniem w SC2,
  • problemy dotyczące głównego sponsora Proleague (afera z SBENU),
  • faworyzowanie przez Blizzarda systemu 1v1,
  • skupienie się na scenie globalnej,
  • ograniczenie miejsc w najważniejszych turniejach dla zawodników z Korei,
  • ucieczka inwestorów ze sceny SC2,
  • afera z ustawianiem meczy,
  • nieprzemyślane zmiany w samej grze,
  • skupienie się przez Blizzarda na rozwoju innych gier e-sportowych.

Ale gdzie w tym wszystkim tli się iskierka nadziei? Fakt, że po zamknięciu Proligi swoje zespoły zamknęło 5 organizacji świadczy o tym, jak bardzo nierentowny był to twór. PL było traktowane przez graczy nie jako inwestor, który ma pomnażać ich pieniądze, tylko jako sponsor/darczyńca, który jeżeli chce mieć show, to musi za nie płacić. Jak widać, takie myślenie okazało się dość niebezpieczne, bo Proleague zniknęło wraz z częścią infrastruktury SC2. Obstawiam, że takie potęgi jak SKT czy KT zdecydują się na zakontraktowanie od 1 do 3 zawodników, którzy będą reprezentowali ich barwy w turniejach 1 na 1.

Z drugiej strony, otworzyła się także możliwość na utworzenie może nawet kilku dodatkowych turniejów w Korei. Niezależnie od nagród i prestiżu, obstawiam, że znalezienie tam chętnych zawodników na rozgrywki duelowe, nie stanowi problemu, ponieważ SC2 w Korei nadal jest popularne (chociaż trzeba przyznać, że SC:BW jednak nie przebije).

Największy problem może stanowić mniejsza ilość stricte profesjonalnych graczy, którzy będą mogli poświęcić całą swoją uwagę grze. Utrata stabilnej pracy w postaci PL na pewno odbije się na grupie tych graczy, którzy są lepsi od przeciętnego amatora, ale nie na tyle dobrzy, by mogli rywalizować z najlepszymi graczami w swoim kraju. Tacy zapewne albo zakończą karierę gamera, albo przeniosą się na inną grę, w której będą mogli jeszcze coś osiągnąć.

Turnieje zagraniczne od strony sceny NA i EU powinny zyskać po upadku PL. W końcu Korea straciła część swojej bazy treningowej i w dłuższym okresie, może to wpłynąć negatywnie na ilość graczy z tego kraju, którzy będą w stanie rywalizować z foreignerami. Istnieje oczywiście także druga opcja, w której to rywalizacja pomiędzy zawodnikami z Korei stanie się na tyle duża, że w turniejach zagranicznych, będą brali udział tylko najlepsi Koreańczycy z najlepszych. W takim wypadku, utrzymanie hegemonii w SC2 przez kolejne lata, nie będzie stanowiło dla korków żadnego problemu (a poziom powinien nieco wzrosnąć).

Podsumowując, scena koreańska nie powinna dużo stracić na zamknięciu Proligi. Najgorszy będzie okres przejściowy, w którym to część znanych graczy, może zdecydować się na zakończenie swojej kariery. Reszta powinna powoli przystosować się do nowych standardów, dzięki czemu rozgrywki SC2 zyskają na atrakcyjności także w innych regionach świata.

Nisu

Właściciel strony Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.