Moda na sukces rodem z CS:GO

W tym miejscu miał pojawić się bardzo merytoryczny wpis, dotyczący dramy, jaką zrobiono wokół sprzedania się pewnego gracza, ale wiecie co? Pier**** to. Po ostatniej aktualizacji w której to dowiadujemy się, że Minise jednak zostaje w ESC mam już ku*** tego dość. Cały artykuł trzeba pisać od nowa. Dodatkowo, muszę zacząć uwzględniać pogodę, która może wpłynąć na zmianę decyzji zawodnika z danej drużyny … W zasadzie mógłbym cały artykuł zmieścić w jednym pytaniu: Na ch** odchodził, skoro wraca po 2 dniach?

 

Tak dobrze nie będzie

 

Poważnie, nie rozumiem tego co się właśnie wydarzyło na polskiej scenie CS:GO. Pozwolicie, że dla niewtajemniczonych streszczę całą sytuację:

Najpierw dostajemy informację, że Michu przechodzi do INSHOCK bo dostał lepszą ofertę (kratę browarów?). Chłopaki mają ponoć poszukać 5 zawodnika na dniach, a manager (hajsy ze streama muszą się zgadzać) wypowiada się tak, jakby nie wiedział co się w jego zespole dzieje. Następnie Pan Kończę Karierę 20 Raz przekazuje wszystkim smutną wiadomość, że team się rozpadł i nie będzie wspólnego grania (koniec imprezy). Na zakończenie dramy, wypowiada się Innocent, który twierdzi, że skład był dobry, mieli top2 w PL i mogli zostać topowym zespołem w EU. Aha, jeszcze w międzyczasie pojawia się plota, że tworzy się nowa sklejka i będzie grać pod nazwą Dobry&Gaming – czyli wcześniejszą nazwą polskiej dywizji ESC Gaming.

Teraz mamy zwrot o 180 stopni i skład ESC jednak będzie występował nadal, tylko że bez Micha (który się sprzedał).

Pierwsze co mi przyszło do głowy, po zobaczeniu wszystkich wątków tego dramatu:

Po chwili namysłu, stwierdziłem, że coś mi tu nie pasuję. Standardem w zagranicznych organizacjach, jest podpisywanie umowy z graczem. W takim razie, jak to jest możliwe, że chłopaki mimo opuszczenia składu tylko przez 1 zawodnika (i to w dość tajemniczych okolicznościach), chcieli rozstać się z ESC?

Wstępnie obrałem ten kierunek w dalszych rozmyślaniach. Niczym scenarzyści kolejnego odcinka Klanu dopisałem brakujące elementy, a wyglądałyby one tak:

Odcinek 234

ESC postanawia pozbyć się dywizji CS:GO. Zrozpaczony Michu decyduje się przyjąć ofertę INSHOCK, gdyż nie chce grać za frajer. Manager drużyny udaje że nie wie o co chodzi.

Odcinek 235

Kumple Micha z zespołu, cisną mu od sprzedawczyków na swoich fanpage’ach. Minise stwierdza, że też nie chce mu się grać z tymi ludźmi i idzie grać z noname’ami mixy. Szpero po raz 10 kończy karierę profesjonalnego gracza, którym nie był. Innocent wychwala swoich kumpli z ex-teamu jak to byli top2 Polski nie potwierdzając tego na żadnym LANie. Manager drużyny udaje że nie wie o co chodzi.

Odcinek 236

Minise wraca do ESC. Nie podaje mediom powodów swojej decyzji. Chłopaki szukają 5 brakującego ogniwa w Teorii Darwina. Znajdują się nowe kontrakty od ESC. Manager drużyny udaje że nie wie o co chodzi.

I tak to osobiście widzę. Kolejny raz zostaliśmy zrobieni w ch***. Oczywiście, nikt się teraz nie przyzna, że hype który graczom udało się zrobić, znowu przełożył się – głównie – na ich reklamę.

 

Panie, gdzie tu profesjonalizm?

 

Z profesjonalizmem, takie zachowanie ma tyle wspólnego, co Polska ze sportem elektronicznym. Niby zachowujemy pozory, że w teorii jest, ale w praktyce nic takiego nie ma.

Dobija mnie fakt, że wiele osób skierowało swoją nienawiść w stronę Micha, ale bądźmy szczerzy – na zachodzie transfery się zdarzają. Wymienia się 1,2 ew. 4 graczy i nie ma to większego wpływu na dalsze funkcjonowanie poszczególnych zespołów. Niestety w Polsce jest inaczej – dobry gracz opuszcza dany zespół i nagle nikt nie ma motywacji i teamy się rozpadają.

Zdenerwowała mnie także postawa managera, który nadal udaje, że nie ma pojęcia jak to wszystko się stało. Sypanie tekstami typu:

„W sumie nie rozumiem dlaczego na temat zmian w Dobry&Gaming / ESCGaming wypowiadają sie ludzie którzy kibicują nam tylko wtedy kiedy mamy mecz na csgolounge : D”

Jest trochę nie na miejscu, bo gdyby nie te zakłady, to pewnie wszyscy mieliby w dupie ten kilku miesięczny mix graczy.

Inną sprawą jest fakt, że manager jest odpowiedzialny za opanowanie całej tej sytuacji. Jego pierwszą poważną decyzją, powinien być zakaz wypowiadania się zawodników w mediach, do czasu podjęcia odpowiednich działań. Nikt chyba nie widział, żeby piłkarze, kolarze, albo inni sportowcy wypowiadali się oficjalnie w trakcie trwania rozmów z pracodawcą o tym czy dany klub ma ich w poważaniu, czy może zgłosił się po nich.

 

Profesjonalna scena mixowa

 

Wspominałem także coś o mixie.  Drużyna ESC, przez okres swojego działania pojawiła się na kilku LANach, ale  w tym składzie nie osiągnęła jeszcze nic poważnego, co pozwoliłoby im nazywać się top 2 PL. Wydaje mi się, że cała ta szopka ze zmianą składów, wynika głównie z przerośniętego ego zawodników, którzy uważają, że przez gówno team nie mogą nic osiągnąć. Roszady trwają w najlepsze, a żaden team poza VP nie udowodnił jeszcze swojej wartości w żadnym większym turnieju zagranicznym.

Pod względem stałości składów sytuacja ma się, chyba nawet gorzej niż za czasów starego CS 1.6. Może nie mieliśmy wtedy super ekip (poza Złotą Piątką), które mogły walczyć na równi z Fnatic, mTw, Na`Vi czy innym zespołem ze światowej czołówki. Była jednak jakaś stabilizacja. Takie zespoły jak: Fear Factory/PGS/BVG, Delta,  stare Frag eXecutors (tjb i spółka), potrafiły grać w niezmienionym składzie chociaż przez jeden rok.

 

Kończymy?

 

Proponuję wszystkim graczom CS:GO, żeby zjedli snickersa i przestali błyszczeć na fanpage’ach, a zaczęli brać się za trenowanie własnego skilla. Ewentualnie niech obniżą swoje standardy, bo te bardzo często nie odzwierciedlają poziomu jaki prezentują w grze.

PS. Czekam na kolejną dramę. Tym razem mnie nie zaskoczy – popcorn mam już w szafce.

Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.

2 komentarze do “Moda na sukces rodem z CS:GO

Komentowanie zostało wyłączone.