zmiany

Niepotrzebna zmiana w Virtus.pro

Virtus.pro znowu zmieniło zawodnika w swoim składzie. Szkoda tylko, że kolejny raz, zmiana ta nie spowoduje poprawy jakości gry całego zespołu. Dlaczego tak myślę? No cóż, jeżeli przyjrzymy się pewnym wskaźnikom statystycznym, to możemy dojść do wniosku, że ktoś w Virtusach może nie mieć pojęcia o tym, jak przeprowadzać roszady w zespole.

 

Efekt starych i zmęczonych mistrzów

Ta śmiała teza wynika z mojego zapoznania się z pewną książką – a właściwie z pewnymi zagadnieniami, które zostały w niej opisane. Chociaż dotyczą one głównie kwestii sportowych, to obstawiam, że przynajmniej część z nich idzie przełożyć na esport. Świadczy o tym fakt, że po przeanalizowaniu pewnych statystyk, uwidacznia się korelacja pomiędzy poszczególnymi danymi.

Początkowo miałem zamiar najpierw przygotować wpis o wspomnianych zagadnieniach, ale skoro Virtusi zdecydowali się najpierw przeprowadzić zmianę, to wypadałoby jednak zacząć od przykładu praktycznego. Bardziej szczegółowo, omówię opisywane tutaj kwestie teoretyczne w następnym tekście.

 

Jaki jest optymalny wiek?

Przejdźmy zatem do sedna sprawy. Zastanawialiście się kiedyś, jaki jest optymalny wiek gracza, żeby mógł zdobywać najważniejsze trofea w esporcie? Przyjmuje się, że 25 lat to granica, po przekroczeniu której, zawodnik może mieć problemy z utrzymywaniem stabilnej formy. Jak to wygląda dokładniej w przypadku CS:GO? No cóż, wiek ten jest jeszcze bardziej obniżony, bo wynosi około 23,4. Jeżeli przyjrzymy się graczom, którzy występują w drużynach z TOP3 rankingu HLTV, to nagle okazuje się, że każdy z tych zespołów ma średnią wieku zbliżoną do 24 lat.

 

Wiek prawdę ci powie?

Do czego jednak zmierzam? Po przeliczeniu średniego wieku obecnego składu Virtus.pro, wychodzi nam 26 lat. Przed odejściem Snaxa było to 26,2, a jeszcze przed zakończeniem współpracy z Tazem – 28,2. O ile więc skład jest stopniowo (a może raczej skokowo?) odmładzany, to nadal jego średnia odbiega od 24 o jakieś 2 lata. Niezależnie więc od tego, jak świetni gracze znajdują się w obecnym zespole VP, to raczej nie powinniśmy spodziewać się w najbliższym czasie powrotu polskiej dywizji na szczyt. Wszystko przez zachwiane proporcje: zbyt mało skillowych – perspektywicznych zawodników, zbyt dużo doświadczonych – starzejących się mistrzów.

Oczywiście nie oznacza to, że nie może zadziałać efekt: nowej miotły lub placebo. W takim wypadku Virtusi wygrają kilka pierwszych meczów, ale ostatecznie ich wyniki w dłuższej perspektywie, powinny zostać na tym samym poziomie.

 

Co powinni zrobić Virtusi?

Obrana prze Virtus.pro droga jest dobra, ale zmiany w zespole odbywają się zbyt wolno i czasami dotykają nie tych zawodników, których powinny. Jest to poniekąd wynik dotychczasowej strategii, która opierała się na graniu w jednym składzie tak długo, jak tylko się da. Pozwoliła ona na zdobycie dużej liczby tytułów, jednak czas dość mocno zweryfikował ten plan, czego efektem był kryzys w drużynie. Na chwilę obecną organizacja powinna rozważyć zastąpienie jednego z długoletnich weteranów: pashy lub NEO, jakimś młodym, skillowym zawodnikiem w wieku 18-21 lat. Roszada ta obniży średni wiek teamu do poziomu 24 lat i pozwoli w ciągu roku na próbę stworzenia nowej ekipy, która będzie miała szansę zawalczyć o TOP5 na międzynarodowej scenie CS:GO.

Nisu

Właściciel strony Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.