O zmienianiu organizacji i podbieraniu dywizji

Trafiłem ostatnio na informację o zmianie barw na polskiej scenie CS:GO, dokonanej przez drużynę, której nazwa nawiązuje do marki pewnego wysokoprocentowego trunku. Teoretycznie, nie ma się czemu dziwić, gdyby nie okoliczności i fakt, że chłopaki w ciągu 2 miesięcy zmienili już 2 organizacje, mimo iż dalej niczego większego nie ugrali.

 

Kto obieca więcej, ten ma lepszych graczy

 

Okoliczności w jakich zespół odszedł z 31337 eSPORTS do HyperShots, są dość dyskusyjne. Wypowiadam się tutaj, jako osoba, która nie wie, jak wyglądały  relacje i postanowienia początkowe, na linii zarząd – dywizja. To co przeczytacie za chwilę, to czyste spekulacje i przypuszczenia, poparte analizą wypowiedzi paru osób na fanpage’ach obu gamingów.

Jak twierdzi 31337, team CS:GO dostał od nich fundusze na występ podczas finałów EPS, które odbyły się w Zabrzu. Gracze zdecydowali jednak o zmianie organizacji z racji tego, iż nie dostali zwrotu za przejazd na sam turniej (ciśnie mi się na usta komentarz, ale się powstrzymam). Trafili do HS, gdzie ponoć dostali pełne wsparcie. Problem jednak w tym, że kasa dla „Eleet”, ponoć nie została zwrócona.

Decyzja graczy kuriozalna i nie mieszcząca mi się w żadnych normach. Dlaczego? Ponieważ obstawiam, że zawodnicy zainwestowali już otrzymaną sumę w sam wyjazd. Za kasę z drugiego źródła, opłacili przejazd i teraz zostaje im wygrać EPSa i za zarobioną kwotę zwrócić zdefraudowane pieniądze.

Dlaczego uważam, że do tego doszło? Ponieważ wszystkie dotychczas podjęte działania do tego zmierzają. Moim skromnym zdaniem, 31337 może tę sumę spisać już na straty, gdyż szansa na to, że ktoś wykaże się minimalną dozą rozsądku i odda kasę ze swoich prywatnych oszczędności (i dorzuci coś za fatygę), jest znikoma.

Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że ktoś zdecydował się podkupić drużynę w taki, a nie inny sposób – nie licząc się nawet z tym, jakie wydatki poniosła bratnia organizacja na wprowadzenie tej drużyny do top4 EPSa. Niezależnie, czy podpierdolisz 2000, czy 300 zł, jeżeli znajdziesz się w gronie szczęśliwców mogących zareklamować się większemu gronu odbiorców, to zawsze znajdzie się ktoś, kto wyda na taką osobę pieniądze.

 

Zabezpieczenie to podstawa

 

Poważnie muszę pisać o tym jeszcze raz? W momencie gdy prowadzisz organizację tego typu, musisz mieć podpisane kontrakty z zawodnikami. Jeżeli ktoś nie chce tego zrobić, to znaczy, że nie ma dla niego miejsca w tej ekipie. Trzeba pamiętać, że ufanie pewnym ludziom „na słowo” w momencie gdy do głosu dochodzą pieniądze, może Ciebie narazić na jeszcze większe koszty, niż w przypadku, gdyby tej kasy nigdy nie było.

Tutaj tej stanowczości, która zawsze decydowała o tym jak wygląda skład poszczególnych dywizji 31337 eSPORTS, niestety zabrakło.

 

Zespoły CS:GO są zarozumiałe, egoistyczne i głupie w jednym

 

Chyba nic nowego w tej dziedzinie nie odkryłem. Na szczęście, to samo tyczy się wielu zespołów innych gier (temat na inny wpis). Dywizje wymagają i mają dostać to, czego sobie zażyczą. Jeżeli dasz tylko część tego co oni chcą, to możesz mieć pewność, że zmienią organizację (na taką, która im obieca), a pieniędzy nigdy Ci nie oddadzą, bo nie masz żadnego dowodu na to, że nie był to prezent dla danego gracza z okazji 2 imienin w tym samym roku. Takie podejście w stylu: wy macie mi dać wszystko, ale nie możecie oczekiwać nic w zamian, jest poważnym problemem polskich teamów. Ktoś może tutaj powiedzieć, że wina jest po stronie gamingów, które nie mają wystarczającej ilości funduszy. Powiedzcie w takim razie, jakie osiągnięcia mają te wszystkie ekipy, które domagają się fundowania im wycieczek na turnieje?

Organizacja w pierwszej kolejności ma za zadanie WSPIERAĆ zespoły, a nie je utrzymywać. Wymagasz już na starcie kwoty 1000 zł, mimo że bierzesz udział w internetowym turnieju? Najpierw go wygraj, potem pojedź na LANa – także go wygraj i dopiero potem szukaj organizacji, która faktycznie da wam tego tysiaka.

Jeżeli chcesz zostać profesjonalnym graczem i utrzymywać się z samego klikania, to musisz albo być w tym cholernie dobry, albo umieć prowadzić dobrego streama. W innym wypadku, możesz zapomnieć o poważnym graniu.

 

Karny kutas dla organizacji

 

Kolejny raz, ktoś postanowił uatrakcyjnić naszą zaściankową scenę i zepsuć podobnie, jak swego czasu PGS i BVG rynek e-sportowy w naszym kraju. Nie ważne, że nie masz talentu do wybierania ekip, które faktycznie pojadą na EPSa. Nie ważne, że masz już jedną ekipę pod swoimi skrzydłami. Lepiej ją wyjebać na zbity ryj i przyjąć zespół z innej organizacji. W końcu stać was, macie tyle kasy, że możecie opłacić im wszystkie zachcianki. Ciekawi mnie tylko, na ile HS starczy pary. 6 miesięcy? 3 miesiące? Czy może do momentu aż przyjdzie „Big Brother” z zachodu i podbierze wam dywizję oferując Euro, a nie PLNy?

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.