Pieniądze nie dają wygranej

Wpis ten porusza głównie temat LoLa, ale można go odnieść do wielu innych gier e-sportowych, gdzie pojawiają się nowi inwestorzy, którzy chcą jak najszybciej osiągnąć sukces poprzez wydawanie dużych kwot na zawodników – pomijając przy tym kilka ważnych kroków. Przykładem takiego bezsensownego wydawania pieniędzy mogłoby zostać NRG, które ostatnio wypadło z LCS NA.

 

Historia pewnego mixa

Kiedy to na początku Spring Splitu 2016, Team Coast wywalczył awans do LCSa, nikt chyba nie spodziewał się gównoburzy, która miała powstać w przyszłości. Okazało się, że wywalczenie miejsca w lidze to jedno, a działania organizacji to drugie. Zarząd TC zdecydował się na sprzedaż slota w LCSie, dla nowego projektu finansowanego przez fundusz Venture Capital. Co może dziwić jeszcze bardziej, Coast wraz z miejscem w LCS, sprzedał także cały swój zespół i definitywnie zakończył swoją przygodę z e-sportem.

Nowo powstała organizacja przyjęła nazwę NRG Esorts, a jej pierwszym działaniem było wyrzucenie większości graczy z zespołu, który wywalczył awans. W ich miejsce zatrudniono kilku nowych zawodników, którzy mieli zagwarantować dobre wyniki. Niestety, starczyło im tylko pary na piąte miejsce i odpadnięcie w pierwszym meczu fazy play-off przeciwko Team Liquid (wynik 3:0 dla TL). Organizacja zdecydowała się kolejny raz przebudować zespół, czego efektem było dziewiąte miejsce w sezonie zasadniczym i odpadnięcie w relegacjach. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że NRG przedobrzyło z wyborem graczy do składu. Co jest ważniejsze dla nas – fanów e-sportu lub graczy, z tego eksperymentu można wyciągnąć bardzo ciekawą lekcję.

 

Komentarze ze środowiska

Nie trzeba było długo czekać, żeby scenę zalała masa wypowiedzi ze strony osób, które w mniejszy lub większy sposób funkcjonują na e-sportowej scenie LoLa. Począwszy od komentarzy właścicieli organizacji e-sportowych, a skończywszy na widzach LCSa – każdy nagle zapragnął się wypowiedzieć w tej sprawie. W sumie może to i lepiej? Otrzymaliśmy większe spektrum informacji na temat tego, jak ludzie postrzegają relegację zespołu, który wnosił dużą dozę gotówki do ligi. Moim zdaniem, najciekawszą wypowiedź w tej kwestii miał LS, który jeszcze przed tym jak dowiedzieliśmy się, które ekipy zmierzą się w meczu o wszystko, wspomniał o sytuacji w LCS NA.

TL;DW: LS zwraca uwagę na podejście zespołów z LCS NA do zatrudniania pracowników i graczy. Jego zdaniem, teamy nie zwracają uwagi na umiejętności osób rekrutowanych. Liczą się tylko znajomości i to jak bardzo jesteś znany na scenie.

Czy tak rzeczywiście jest? Wystarczy spojrzeć na skład chociażby NRG w obu splitach. Problem jest jednak o wiele bardziej złożony, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka.

 

W poszukiwaniu tożsamości

Zdaniem LSa, problem zespołów takich jak np. NRG, leży w braku kontroli środków przeznaczanych przez inwestorów na działanie drużyny. Moim zdaniem jest to tylko fragment góry lodowej. Zespoły tego typu są tworzone najczęściej w następujący sposób: kupowany jest slot w LCSie, większość zawodników jest wyrzucana ze składu, przyjmuje się tzw. najemników i czeka się na wyniki. Jeżeli wyników nie ma, to schemat się powtarza, aż w końcu inwestor zdecyduje się sprzedać slota (patrz: Gambit, Elements, Team 8) lub zespół spadnie z ligi. W tym wszystkim brakuje najważniejszego elementu, który powoduje, że  jakikolwiek zespół jest w stanie pozyskać, a następnie utrzymać swoich kibiców – tożsamości, która pozwoli fanom utożsamiać się z ideą istnienia organizacji/zespołu. Tego stanu nie da się osiągnąć, jeżeli dana grupa – pięciu graczy, wystąpi w danym składzie tylko w jednym splicie, a już w następnym każdy z nich będzie grał w innym zespole.

 

Nadal jest szansa

Myli się jednak ten, kto twierdzi, że zespoły tworzone w wyżej opisany sposób muszą zawsze notować słabe wyniki. Wręcz przeciwnie. W końcu w tradycyjnym sporcie, bardzo często stosuje się podobną technikę. Zawodników wymienia się, usuwa z teamu, przesuwa na ławkę rezerwową – dostosowuje się skład do odpowiednich wymagań. W podobny sposób przecież funkcjonują najlepsze koreańskie ekipy e-sportowe, więc dlaczego one odnoszą sukcesy, a EU i NA dalej nie potrafi wyjść z ich cienia? Odpowiedź jest prosta. Żeby stworzyć zwycięski zespół, należy posiadać: porządny sztab szkoleniowy (z trenerem, analitykami, psychologiem, strategiem etc.) oraz przynajmniej jednego zawodnika, wokół którego można zbudować drużynę. Trudne do wykonania? Jak się okazuje – tak. O ile silnego zawodnika, który może posłużyć za fundament drużyny idzie znaleźć dość szybko, o tyle sztab trenerski to zupełnie inna bajka. Zespoły występujące w LCSie bardzo często działają w tej kwestii po omacku. Raz dobór analityków i trenerów jest odpowiedni, innym razem zawodzi i team kończy np. w relegacjach.

 

Challenger Series to kpina

Nie ma żadnego, wypracowanego schematu według którego, zespoły z najlepszych lig LoLa byłyby w stanie wybierać odpowiednie osoby na te funkcje. Challenger Series, zamiast być zapleczem do eksperymentowania ze szkoleniowcami oraz nowymi graczami, okazał się  tylko i wyłącznie miejscem do zdobywania slotów, które w następnym kroku będzie można sprzedać kolejnym inwestorom, oczywiście za odpowiednią sumę. Tym bardziej śmieszy mnie nawoływanie właścicieli takich marek jak chociażby C9 czy TSM do utworzenia zamkniętej ligi, która zamiast zwiększenia poziomu funkcjonowania poszczególnych ekip, w konsekwencji pozwalałaby inwestorom na popełnianie ciągle tych samych błędów, bez wyciągania wniosków i odczuwania konsekwencji swoich błędnych czynów.

 

Idziemy na łatwiznę

Okazuje się więc, że zamiast: stopniowego budowania tożsamość danego zespołu, pozyskiwania kolejnych fanów, przedstawiania im wizji rozwoju organizacji, lepiej jest obecnie wydać ogromną sumę pieniędzy na: zakup slota w LCSie, zatrudnienie 5 przypadkowych (ale medialnych) zawodników oraz sztabu szkoleniowego, którego kompetencje są najczęściej wątpliwej jakości. Może i organizacja, która w ten sposób rozpocznie swoją działalność, będzie miała fundusze na dalsze funkcjonowanie w e-sporcie. Może i pozyska nowych sponsorów oraz zdobędzie jakieś osiągnięcia w LCSie. Nigdy jednak nie będzie miała tego czegoś, co posiadały ekipy, które potrafiły wywalczyć swoje miejsce w lidze, dzięki uczciwej rywalizacji z innymi zespołami.

nisu

Nisu

Właściciel strony Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.