Psycholog potrzebny od zaraz!

Miałem przygotować wpis o ogólnej postawie eBettle i Gamers2, ale z racji pokazania się kolejnego odcinka mojej ulubionej telenoweli pod tytułem: „Przegraliśmy  kwalifikacje, więc pora się rozpaść”, nie mogłem się powstrzymać żeby rozbić na części i skomentować wpis jaki minise zamieścił na swoim fanpage’u. Przejdźmy może od razu do treści – chyba nikt nie chce czytać czwarty raz tego samego lamentu we wstępie …

 

Nie da się ukryć ze po raz kolejny zawiedliśmy. Może niektórzy z nas byli zbyt pewni siebie ale było to obiektywne stwierdzenie po wynikach na bootcampie, lan jednak to zweryfikował. Brakowało kogoś kto pociągnął by grę.

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego gracze tak usilnie próbują analizować swoje mecze, nawet ich nie oglądając. Zawsze muszą najlepiej wiedzieć, co było powodem przegrania kolejnych spotkań, kto zrobił coś źle i dlaczego grają ze sobą w takim składzie, a nie innym.  Jest to swoista przypadłość każdego topowego gracza w Polsce. Co z tego, że zespół zatrudnia trenera, który powinien odpowiadać za wyniki zespołu (w końcu to on odpowiada za przygotowanie taktyczne i mentalne zawodników), przecież lepiej samemu wróżyć z fusów i próbować znaleźć po omacku problem. Lecimy dalej.

 

Pisanie, ze gwiazdorzymy dając tylko wywiady, pisząc posty na Facebooku itp jest słabe. Gdy odmawiali byśmy wywiadów nie byłoby to gwiazdorzeniem? Gdy nie piszemy postów, prosicie aby pisać. Gdy piszemy, mówicie ze gwiazdorzymy. Wtf?

 

Mogę się mylić, ale to co urzekło mnie najbardziej w wypowiedziach opublikowanych przed turniejem kwalifikacyjnym, to sztuczna pewność siebie. Ok, rozumiem, fajnie jest zawsze pokazać przeciwnikom, że się ich nie boisz … chwila, przecież te wypowiedzi były udzielane głównie w polskim języku i obstawiam, że najbardziej obchodziły rodzimych fanów. Jak można więc inaczej zdefiniować pierdolenie głupot nie mających zbytnio potwierdzenia w praktyce? Halucynacje po dopalaczach? Nazwa innej choroby psychicznej? Alzheimer? Jak ktoś znajdzie słowo zastępcze dla gwiazdorzenia, niech da znać w komentarzu na facebooku lub na stronie. Do wygrania wywiad na łamach bloga.

 

Tylko i wyłącznie Wy stworzyliście całą tą otoczkę wokół naszej drużyny którą ciężko jest nam przeskoczyć. Śmiem twierdzić ze słabo radzimy sobie z grą pod presja. A tak graliśmy przez ostatni czas.

 

Chciałoby się przytoczyć znane słowa: „Rewolucja, własne dzieci zjada” (szczególnie ta medialna). Nie wiem jak ja sam zachowałbym się w takiej sytuacji, ale oceniając ten fragment na spokojnie, stwierdzam, że ktoś próbuje zrzucić winę za utratę własnej szansy, na kogoś innego. Rozumiem, że można być wkurwionym na ludzi, którzy życzą ci śmierci na raka, wyzywają od sprzedawczyków itd. ale jako ten profesjonalny gracz CS:GO, wypadałoby zachować chociaż resztki rozsądku i przestać obwiniać innych za swoje błędy. Jaka presja? Jaka otoczka? O presji możemy mówić, kiedy coś osiągasz i jesteś na samym szczycie – wtedy ludzie zaczynają od Ciebie wymagać. W tym przypadku wytworzony przez samych zawodników obraz własnej siły i potęgi, roztrzaskał się wraz z pierwszym meczem. Zjadł ich strach oraz trema. Na dodatek, gracze tak skupili się na taktykach, wywiadach i przygotowaniach, że zapomnieli o pewności siebie, która wynika zawsze ze znajomości własnego stylu gry. Idealnie pokazało to eBettle, które wiedziało dobrze, że agresywna gra lepiej im odpowiada i nawet grając czasami niestandardowo, potrafili pokonać o wiele bardziej utytułowanych przeciwników.

 

Dlatego tez wyłączamy się z tego wszystkiego, przynajmniej ja. Nie wrócimy silniejsi. Co z nami dalej będzie nie wiadomo. Bb.

 

Nie jestem lekarzem, ale ze swojego marnego doświadczenia wiem, że podobne zachowanie jest wstępem do załamania nerwowego. I nie, nie macie racji, że załamanie nerwowe = nerwica, schizofrenia, psychiatryk i kaftan. Wielu ludzi, w tym sportowców przeżywa coś podobnego. Siła jego wystąpienia często zależy od problemu i osobowości danego człowieka. Powiedziałbym nawet, że każdy przeżywa w swoim życiu taki moment, w którym dochodzi do wniosku, że wszystko co zrobił dotychczas nie ma sensu i powinien to wszystko rzucić w cholerę. Ale wiecie co? Ten właśnie element odróżnia słabego człowieka od silnego. Oczywiście nie znaczy to, że zawsze trzeba dalej pogrążać się w rozpaczy i uderzać głową w mur. Czasami trzeba spojrzeć na coś zupełnie z innej strony, może coś zmienić i dalej dążyć do wyznaczonego celu.

Gdybym był menedżerem zespołu (albo koordynatorem), poprosiłbym trenera o dokonanie analizy wszystkich przegranych meczów, a także załatwiłbym każdemu z graczy rozmowę z psychologiem. Mówię to całkiem poważnie. Jako przykład mogę tutaj podać drużynę League of Legends występującą w SK Gaming. W 2014 roku, po dość słabym początku wynikającym z dokonanych zmian (problem z synergią, zaćmienie Saturna itd.), organizacja zapewniała zawodnikom dostęp do psychologa. Wyniki mówiły same za siebie i w dość krótkim czasie z najgorszej drużyny, SK stało się najlepszą ekipą w EU.

 

 

PS. Jedyne czego jestem ciekawy, to zachowania organizacji. Czy już ich się pozbyła, czy da im kolejną szansę?

PS2. Jak coś pokręciłem odnośnie SK, to poprawcie mnie. Dawno nie przeglądałem historii poszczególnych teamów występujących w LCSie.

 

Źródło: minise fanpage

 

 

Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.