SK Gaming nie zarobi na lisie

Niektóre historie mające miejsce w internecie, potrafią podważyć profesjonalizm dzisiejszego esportu w 5 minut. Do takich niewątpliwie można zaliczyć akcję z wymianą gracza w brazylijskiej (hue hue hue) drużynie CS:GO, grającej dla SK Gaming. Same zmiany w składach to rzecz normalna, o ile zespół nie nazywa się Virtus.pro i nie pochodzi z Polski. Przyczyn zmian w składach jest wiele, począwszy od efektu nowej miotły, a skończywszy na lepszej atmosferze w zespole. W tym wypadku wszystkie profity, jakie ekipa Fallena mogła zyskać, odchodzą na boczny tor.

Dla tych, którzy nie interesują się kompletnie sceną CS:GO, krótkie wyjaśnienie. Obecna dywizja SK składała się do niedawna z samych brazylijczyków. Nawet jeżeli były przeprowadzane jakieś zmiany, to zawsze do składu był brany gracz z tego samego kraju. Ta sytuacja zmieniła się ostatnio, gdy zespół wziął za fnxa portugalskiego zawodnika – foxa.

Jeżeli w tym momencie zastanawiacie się, po co przyjmować zawodnika który pochodzi z innego kraju i będzie musiał porozumiewać się z resztą ekipy po angielsku, wyjaśniam, że w Brazylii językiem urzędowym jest portugalski (dialekt może się oczywiście różnić). Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem, ponieważ fnx dowiedział się, że nie jest już w drużynie, prosto z newsa na HLTV, a nie od swoich kompanów z zespołu.

Zakładam jednak, że większość z osób czytających ten wpis, to wszystko już wie, więc przejdźmy do wypunktowania podstawowych błędów, jakich nie ustrzegło się SK Gaming w tej sytuacji. Wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że gracze oraz menedżerowie SK zachowali się bardzo nieprofesjonalnie. Gdyby nie dość silna pozycja SK na scenie, moglibyśmy mówić o celowym działaniu na szkodę marki. Czego więc możemy się nauczyć na błędach niemieckiej organizacji?

Pierwsza zasada kręgu – o kręgu się nie mówi

Inaczej mówiąc: co dzieje się w zespole, powinno zostać w zespole. Jeżeli planowana jest jakaś zmiana w składzie lub dzieją się kłótnie w teamie, to nie powinny one wychodzić poza pewien krąg osób, które współpracują z zespołem. Dla jednych może wydawać się to głupie, dla innych zbyt sztywne, ale dzięki takiemu podejściu, fani skupiają się na wspieraniu zespołu/organizacji, zamiast zastanawiać się jaka drama wypłynie za 2 godziny.

Zespół nie powinien wyrzucać graczy

Nadal twierdzę, że model koreański, gdzie zespół jest ustawiany przez trenera, jest obecnie najlepszą formą działania zespołu. W CS:GO niestety bardzo ciężko jest znaleźć tego typu team, ponieważ dalej funkcjonuje przekonanie, że gracze wiedzą lepiej. Tym o to sposobem, mamy na scenie międzynarodowej wiele niepotrzebnych zmian, wynikających tylko i wyłącznie z kaprysu poszczególnych zawodników (wymiana na linii fnatic – Godsent).

Komunikacja w zespole to podstawa

Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której gracze podejmujący decyzję o wyrzuceniu danego zawodnika, nie informują go o tym. Tłumaczenie jednego z graczy SK Gaming, że news na HLTV był zbyt wcześnie (dziwne, że nikt nie przewidział takiego obrotu spraw), że fnx miał zostać oficjalnie poinformowany o planach reszty drużyny, na specjalnym spotkaniu, jest zwykłym mydleniem oczu. Raczej żaden gracz nie chciałby dowiedzieć się o zwolnieniu ze strony internetowej – nie wiem więc dlaczego SK zdecydowało się czekać z zakomunikowaniem tej wiadomości samemu zainteresowanemu.

Szybkie dementowanie plotek to też podstawa

Kolejna sprawa, to gównoburza jaka powstała wraz z ujawnieniem zmiany w składzie. Jeżeli zaczynają się piętrzyć pytania, to organizacja ma obowiązek wystosować odpowiednie oświadczenie, które pokaże, że wszystko ma pod kontrolą. Jeżeli tego nie zrobi, to pytania będą się dalej piętrzyły, aż w końcu organizacja straci kontrolę nad wiadomościami, które będą pojawiały się w internecie na jej temat. Co zaobserwowaliśmy w przypadku SK? Pierwsze oficjalne komentarze pojawiły się NIE ze strony organizacji, a od samych graczy SK, którzy na twitterach, zaczęli paplać na lewo i prawo o tym, że takowej zmiany dokonali.

Mleko się rozlało, więc wypadałoby posprzątać bajzel

Ok, stało się, informacja o zmianie wyciekła na dobre i ktoś ją potwierdził. Co organizacja powinna zrobić w takim momencie? Na pewno nie udawać, że nic się nie stało, tak jak to zrobiło SK. Wydawanie standardowego oświadczenia, jakby nie było wcześniejszego wycieku informacji, to zakłamywanie rzeczywistości. Nigdy nie powinno się traktować fana jak kretyna, który kompletnie nie przegląda internetu.

Nieodpowiedzialne działania ze strony SK Gaming, zaowocowały utratą pewnej liczby fanów pochodzących z Brazylii. Niby nic takiego się nie stało, jednak należy pamiętać, że zmniejszająca się grupa fanów na tym poziomie rozwoju organizacji, to zmniejszająca się grupa docelowych klientów, którzy są w stanie kupić: koszulkę, bluzę, kubek itd. Oznacza to, że SK Gaming straciło możliwość uzyskania dodatkowych przychodów z racji narodowości drużyny. Czy organizacja mocno to odczuje? Raczej nie. Na całe szczęście dla SK, większą część finansowania ich działalności stanowią kontrakty sponsorskie, które nie podlegają bezpośredniemu wpływowi działań PR. Z drugiej jednak strony, każda tego typu wpadka powoduje, że o wiele ciężej będzie renegocjować dotychczasowe kontrakty lub negocjować nowe.

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.