zobowiązania finansowe

Zobowiązania finansowe w esporcie – po co płacić, skoro można psuć rynek?

Zobowiązania finansowe w esporcie, to temat rzeka, który już kilka razy był poruszany na łamach tego bloga.

Czasami mam wrażenie, że zobowiązania finansowe wobec graczy i pracowników, to praktycznie temat tabu w polskim jak i zagranicznym esporcie. Każdy menedżer chce być ukazany w internecie jako osoba godna zaufania, która potrafi zarządzać organizacją. Z drugiej jednak strony, dochodzą do nas często informacje na temat różnych wałków, jakich dopuszczają się: CEO czy inni założyciele przeróżnych gamingów. Ostatnio np. trafiłem na temat pewnego właściciela organizacji esportowej, który to ponoć nie płacił swoim zawodnikom. Abstrahując od jego osoby, trzeba przyznać, że niechęć do spłaty zobowiązań, to chyba największy problem esportu. Skąd się to bierze i jak najlepiej postępować z długami wobec graczy i pracowników?

Nie usprawiedliwiajmy takich zachowań

Po pierwsze, wszyscy musimy zacząć wychodzić z założenia, że jeżeli ktoś zobowiązuje się do płacenia pewnych sum pieniężnych, to powinien się z tego wywiązywać. Dlaczego? Ponieważ jeżeli zaczniemy robić jakieś odstępstwa od tej reguły, to wyjątek po jakimś czasie stanie się standardem. Jeżeli będzie przyzwolenie na tego typu praktyki, to automatycznie ilość przypadków, gdzie ktoś nie wypłaca w terminie odpowiednich kwot, stanie się normą.

Tym bardziej dziwi mnie fakt, że niektóre osoby nadal bronią tego typu zachowania. Pisanie czy mówienie: nie znasz całej historii, on to spłaci etc., jest zwyczajnym usprawiedliwianiem osoby, która nie wypłaciła komuś obiecanego hajsu. Chcielibyście znaleźć się po stronie np. gracza, który przez kilka miesięcy promował czyjąś organizację, myśląc, że dostanie za to pieniądze?

Jeżeli ktoś nie spłaca zobowiązań – to nie płaci i należy go z tego odpowiednio rozliczać, a nie usprawiedliwiać. Wybielaniem wizerunku można się zająć, gdy cała kwota zostanie uregulowana.

Jakoś to będzie

Najśmieszniejsze jest to, że bardzo wiele z tych akcji w stylu: nie mam kasy, więc jednak wam nie zapłacę, wynika z dupowatości właścicieli i menedżerów. Zakładanie organizacji bez określonego budżetu na wydatki, albo liczenie na cud w postaci znalezienia na szybko jakiegoś sponsora – to taki chleb powszedni w esporcie. Jeżeli nie masz kasy – to nie obiecuj, że będziesz komuś płacił! Z tym wiąże się jeszcze jedna kwestia.

Psucie rynku

Działania niepoparte planem i istniejącymi funduszami, prowadzą do wielu nieciekawych konsekwencji, np. do psucia rynku. W końcu jeżeli możemy naobiecywać ile tylko się da i nikt nas z tego nie rozliczy, to kto może nas powstrzymać przed dalszym przekraczaniem granicy? Nikt. W efekcie każdy zaczyna oferować więcej, ceny idą w górę, a ilość obietnic bez pokrycia wzrasta w zastraszającym tempie (bańka spekulacyjna inc.).

Niestety niektórzy nie potrafią nadal zrozumieć, że takie podejście w dłuższym okresie, jest niekorzystne dla całej infrastruktury esportowej. Jak myślicie? Ilu graczy zrezygnowało z kontynuowania swojej kariery, bo sparzyli się na organizacji, która początkowo obiecywała im złote góry, a potem np. wyrzucała drużynę i brała następnych frajerów?

Gracze nigdy się nie zmienią

Jeżeli poprzednie zdanie was uraziło, to następne będzie jeszcze gorsze. Częściową odpowiedzialność za taki stan rzeczy mają znowu gracze i naiwna społeczność, która niczego nie neguje. Przykłady Black Ravens, RedWinged czy kilku innych projektów, bardzo dobitnie pokazywały nam w ostatnich latach, że nawet na naszym krajowym podwórku, nie można czuć się bezpiecznie. Nadal jednak nikt nie wyciąga z tych historii odpowiednich wniosków. Nadal duża ilość większych umów jest załatwiana na gębę. Najwidoczniej publikowanie postów na fejsie jest łatwiejsze, niżeli spisanie odpowiedniego dokumentu na piśmie.

Podobnie ma się sytuacja z wymaganiami zespołów. Znowu zaczyna się zabawa w zaoferujcie nam coś lepszego. No cóż, jeżeli będziecie wymagali więcej niż jesteście w stanie faktycznie dostać, to nie dziwcie się, że w końcu znajdzie się ktoś, kto wam tyle obieca – a potem nie zapłaci.

Jak się przed tym ustrzec?

Jeżeli prowadzisz organizację, albo jesteś menedżerem teamu, to nie obiecuj czegoś, czego nie jesteś w stanie załatwić. Jeśli jesteś graczem, to staraj się orientować na rynku, żebyś wiedział, która oferta jest realna i możliwa do zrealizowania. Na większe kwoty zawsze spisujcie umowy, a w przypadku, gdy ktoś nie wywiązuje się z zobowiązań finansowych – przynajmniej go nie usprawiedliwiajcie.

Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menedżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.