team dignitas

Team Dignitas – jak nie odświeżać marki

Obecni właściciele Team Dignitas zdecydowali się na odświeżenie własnej marki esportowej. Szkoda tylko, że w tym wszystkim, zapomnieli o celu swojego działania.

Team Dignitas to chyba jedna z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych marek esportowych na świecie. Jak się jednak okazuje, dla niektórych to nadal za mało. Fani TD dowiedzieli się niedawno o skróceniu nazwy ich ulubionego klubu esportowego oraz o nowym logotypie, który zastąpił starszą wersję. Jeżeli mam być szczery, to nie mam pojęcia w którym miejscu nowa grafika jest lepsza od starej.

Przed zapoznaniem się z moim wpisem, zalecam przeczytanie oficjalnego oświadczenia Dignitas na temat nowej identyfikacji graficznej.

Trochę historii

Team Dignitas zostało założone 9 września 2003 roku. Powstało z połączenia dwóch zespołów w grze Battlefield 1942: Legion Condor i Sweden Kompanix. W 2004 organizacja została zarejestrowana, a we wrześniu 2016 prawa do marki nabył zespół z NBA – Philadelphia 76ers. W międzyczasie przez Team Dignitas przewinęło się wielu interesujących graczy, którzy stanowili o sile tego gamingu.

Skrócenie nazwy

Skoro wiecie już o co chodzi, to wypadałoby wrócić do odświeżenia marki. Główna zmiana – wyrzucenie z nazwy słowa: Team. Z jednej strony to zrozumiała akcja, ponieważ już od dłuższego czasu Team Dignitas to w środowisku esportowym: Dignitas i nikt raczej nie miał z tym problemu. Z drugiej strony, dlaczego Team Liquid nie zmienił w ten sam sposób nazwy? Może dlatego, że jest to kompletnie nieopłacalne?

Zmiana logotypu

O ile zmiana nazwy jeszcze jakoś się broni o tyle zmiana logotypu – w moim odczuciu, jest kompletnie nietrafiona. Dignitas zdecydował się rozstać na zawsze ze swoją maskotką, zwaną pieszczotliwie Digi. Przyjaźnie wyglądająca kulka, przypominającej ducha, ustąpiła sowie. Z jakiego powodu na nowe logo organizacji wybrano to zwierze? Tutaj zaczyna się prawdziwy popis zastosowania marketingowej paplaniny.

team dignitas

Historia prawie na faktach autentycznych

O ile historyjka o Juliuszu Cezarze jest całkiem ciekawa, o tyle już fragment o sowie ze starożytnego Rzymu, rozwalił mnie na łopatki. Z jakim zwierzakiem kojarzy wam się starożytny Rzym? Raczej z wilkiem, a dokładniej z wilczycą.

Jak się jednak okazuje, istnieje alternatywna historia, w której to sowa jest znakiem rozpoznawczym wszystkich rzymskich ideałów. Nie jest ważne, że ptak ten jest symbolem mądrości, który był przypisany do bogini Minerwy – czyli greckiego odpowiednika Ateny. Nikogo nie obchodzi to, że nagięte zostały fakty. Liczy się osiągnięcie celu, czyli wciśnięcie wszystkim amerykanom kitu, o powiązaniu nowego logotypu z ideałami wyznawanymi w starożytnym Rzymie.

To już prędzej bym uwierzył, że Digi został wskrzeszony jako Puszczyk. Łacińska nazwa tej sowy wzięła się od strzygi – upiora wysysającego krew z ludzi. Digi może wygląda mniej upiornie, ale kto go tam wie.

team dignitas

 

Spartaczona robota

Jeżeli myślicie, że tylko przemowa na temat motywu przewodniego, nie wyszła jak trzeba, to zostaje jeszcze omówienie grafik. Mam wrażenie, że nowy logotyp powstał w ciągu jednej godziny i artysta który go wykonał, niespecjalnie miał czas, żeby poprawić pewne niedociągnięcia.

Nadal logo posiada kilka obszarów tzw. napięcia wizualnego. Jeżeli szybko spojrzycie na logo, to od razu powinniście dostrzec przynajmniej trzy. Zbyt duża pusta przestrzeń: nad głową sowy oraz pomiędzy szponami a skrzydłami. Zbyt szczegółowe elementy szponów w stosunku do dość symbolicznie przedstawionych piór na skrzydłach. Lewy i prawy punkt załamania linii tarczy nie pokrywają się z żadnym elementem skrzydeł.

dignitas

Trochę słabo z kolorowaniem

Podobnie wygląda sytuacja z kolorami. Ktoś chyba nie do końca przemyślał kwestię barwienia poszczególnych elementów. Efekt? Białe, a w zasadzie puste obramowanie, zlewa się ze złotym tłem tarczy (czy jak kto woli żółtym). Można było tego uniknąć, usuwając tę wstawkę i dając grubsze, czarne obramowanie. Wtedy jednak szpony zaczynają wyglądać odrobinę komicznie i trzeba je poprawić.

Ale napisu raczej nie da się zepsuć?

Też wychodziłem początkowo z założenia, że napis to tak prosta kwestia, że nie da się go popsuć. Dignitas jednak powiedziało: potrzymaj mi piwo i nawet to udało się zrobić. Kolejny raz należy wspomnieć o wizualnym napięciu. Gdzie występuje? Jeżeli popatrzycie na litery w napisie, to ostatnia z nich – „S”, jest nienaturalnie odsunięta od reszty. Najlepiej widać to na stronie organizacji, a dokładniej na górnym pasku menu.

team dignitas

Aż przypomniała mi się scena z pewnego polskiego filmu.

Jaki morał?

Może i odświeżenie brandu było dla Dignitas potrzebne. Niemniej jednak można było zrobić to o wiele lepiej. Mam wrażenie, że zmiana była podyktowana czymś innym niż chęcią zmiany wizerunku, np. podobnym znakiem towarowym, który w danym regionie został już zarejestrowany (może w USA?). Ewidentnie logotyp był robiony w pośpiechu, nie wspominając już o genezie jego powstania, która trochę nie ma sensu.

Pomysł był dobry, ale wykonanie bardzo słabe. Na całe szczęście, nie musicie popełniać tego samego błędu, gdy zdecydujecie się na odświeżenie wyglądu własnej marki esportowej. Poniżej garść przydatnych porad.

Porady dotyczące odświeżania własnej marki esportowej:

  • Zapoznaj się z historią marki, którą zamierzasz odświeżyć.
  • Znajdź rzetelne informacje, które pozwolą ci wyjaśnić kwestię wyboru nowej grafiki.
  • Nie poganiaj grafika wykonującego nowe logo.
  • Przetestuj jak wygląda nowa grafika w różnych rozmiarach i na różnych powierzchniach.
  • Daj sobie odpowiednią ilość czasu na przygotowanie wszystkich materiałów.
  • Jeżeli chcesz sprzedawać produkty z nowym logotypem, sprawdź czy podobna grafika nie została już zarejestrowana jako znak towarowy.
  • Dowiedz się, co o zmianach myślą fani, zanim wprowadzisz je w życie.

Grafiki: DignitasLiquipedia


Jeżeli masz jakieś pytania, albo chcesz zaproponować temat, który powinniśmy poruszyć na łamach naszego bloga, to skontaktuj się z nami drogą mailową lub poprzez fanpage na Facebooku. Zachęcamy także do zapoznania się z naszymi pozostałymi wpisami.

Nisu

Właściciel strony Syclik.pl oraz bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.