Strona Ingaming jest na sprzedaż

Informacja jest publikowana dzisiaj, ponieważ nie chciałem, żeby została wzięta za żart primaaprilisowym. W dalszej części zamieszczone są powody dla których zdecydowałem się na sprzedaż strony. Jeżeli nie jesteś zainteresowany jej kupnem, to w zasadzie  nie musisz tracić czasu na czytanie tego wpisu (zawsze to 5 min. więcej z życia, przeznaczone na bardziej pożyteczne rzeczy).

 

Notka od autora

 

Przez okres około 1,5 roku pracy nad tym blogiem, zyskałem dużo doświadczenia w zakresie: pisania, publikowania, zarządzania stroną oraz w kilku innych aspektach, które jak się okazało, są ważne w przypadku promowania jakiejkolwiek twórczości w internecie. Niemniej jednak po takim okresie czasu, człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym, czy zrobił wszystko tak jak powinien i czy warto dalej w to brnąć? O ile w kwestii pisania wpisów mam jeszcze coś do przekazania, o tyle w przypadku prowadzenia strony jest już zupełnie inaczej.

W momencie gdy blog był zakładany, praktycznie nie istniały żadne serwisy esportowe, traktujące o amatorskiej scenie. Większość z tych, które funkcjonowały, wolały pisać o zagranicznych zespołach (kopiowanie treści z serwisów anglojęzycznych) albo pomijały wiele tematów, które były dla nich zbyt kontrowersyjne. Ten trend po części utrzymał się do dzisiaj, jednak wraz ze wzrostem znaczenia kilku gier, pojawiło się coraz więcej konkurencyjnych stron. To co odróżniało ich od Ingaming, to oparcie swoich działań na pewnej grupie osób. W tej kwestii muszę przyznać, że mój projekt zawiódł na całej linii, ponieważ od samego początku był to teatr, głównie jednego aktora i do dzisiaj nie udało mi się stworzyć silnego zespołu redakcyjnego, który mógłby zapewnić wam teksty na wysokim poziomie.

Nie pomagało także zachowanie wielu osób, które miały lub też mogły mieć szansę na pokazanie swoich umiejętności pisarskich, na łamach tego bloga. Polscy gracze w obecnym momencie, to głównie materialiści, których nie obchodzi „misja” o ile nie można na niej zarobić równowartości kilku skinów. Kontent który dotychczas był tutaj prezentowany, jest niewątpliwie ciężki do wypromowania (debilne filmiki na YT lepiej się sprzedają).  Nie zmienia to jednak faktu, że niektórzy z was czytają publikowane tutaj teksty, za co wam serdecznie dziękuję.

Dlatego też zdecydowałem, że skoro nie widzę siebie w roli dalszego właściciela strony, to może wypadałoby przekazać ją w ręce kogoś, kto zrobiłby z niej lepszy użytek?

 

Informacje dla potencjalnego nabywcy

 

Hosting jest wykupiony na najbliższe 1,5 roku, natomiast domena jest ważna do sierpnia 2016 r. Blog na chwilę obecną posiada dwóch aktywnych redaktorów, którzy nadal są chętni na publikowanie własnych tekstów (o ile nowy właściciel będzie chciał skorzystać z naszej pomocy w tej kwestii). Jeżeli ktoś jest stałym czytelnikiem bloga i co jakiś czas zagląda na nasz fanpage’a, to powinien doskonale się orientować, jak wygląda grono odbiorców naszych tekstów.

Jakie wyzywania czekają na potencjalnego, nowego właściciela? Dużo by wymieniać, ponieważ wszystko zależy od inwencji twórczej nabywcy. Nie wiem czy zdecyduje się on na dalsze prowadzenie bloga, czy może postawi na rebranding lub połączenie strony z jakąś organizacją lub drużyną. Jeżeli jednak zechce pozostać przy funkcji informacyjnej strony, to na pierwszy plan wysuwają się następujące sprawy do uregulowania:

  • Zdobycie nowych redaktorów
  • Pozyskanie sponsora na opłacanie redakcji
  • Rozwój nowych projektów, które przyciągną odwiedzających stronę
  • Przygotowanie treści, które będą publikowane cyklicznie
  • Przemyślana reklama strony

Jeżeli więc masz pomysł na stronę i jesteś zainteresowany jej kupnem, to zapraszam do dalszego kontaktu poprzez mail: [email protected] lub fanpage: Ingaming.

PS. Do czasu znalezienia nowego nabywcy, kolejne wpisy oraz informacje będą nadal publikowane.

 

Marcin „nisu” Rusin

 

 

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.