depresja esportowca

Przestań być smutny – depresja esportowca oraz przypadek k0u

O tym dlaczego frazę: “przestań być smutny” możesz wsadzić sobie do “jaskini behemota” oraz dlaczego k0u to dość nieszczęśliwy przypadek depresji u byłego esportowca.

Dzisiaj temat niezbyt związany z esportem i gamingiem – chociaż wszystko zależy od tego: jakie macie prywatne doświadczenia z opisywanymi tutaj kwestiami. Fakt jest taki, że depresja to coś, co może dotknąć każdego z nas – niezależnie od tego czy gramy: w Simsy, czy rankedy w League of Legends. Podobnie jest z kilkoma innymi chorobami, które w ostatnim czasie są dość popularnymi schorzeniami – także w naszym kraju.

The end is near

Ostatnio internet obiegła informacja, że Lâm k0u Tịnh Trì odszedł z tego świata 1 grudnia 2019 roku. Jeżeli ktoś z was nie wie kim był k0u, to zawsze może zerknąć na jego profil zamieszczony na stronie Gamepedii. Nie powie ona wam jednak nic na temat jego problemów psychicznych, które ciągnęły się za nim od jakiegoś czasu. O nich trochę więcej możecie przeczytać na blogu Lama, gdzie opisywał dość szczegółowo swoje przemyślenia na temat sensu życia i pierwszej próby samobójczej – z której wyszedł cało. Niestety druga okazała się już śmiertelna…

Kogo to obchodzi?

I zapewne zastanawiacie się, czemu o tym piszę? Po pierwsze, zaskakujące jest dla mnie podejście wielu osób ze środowiska esportowego. O ile pierwszy wpis na temat próby samobójczej był mocno komentowany na wielu portalach, o tyle już informacja o śmierci byłego profesjonalnego gracza, przeszła właściwie bez echa.

Kto potrzebuje akcji charytatywnych?

Moim zdaniem, tego typu sytuacje powinny być nagłaśniane i wykorzystywane w dobrym celu – np. do stworzenia kampanii, która zwracałaby uwagę na problem depresji wśród młodych ludzi. Niestety w tym wypadku takie Riot Games, które mogło zapunktować u swoich fanów – zwyczajnie dało dupy i niejako zamiotło temat pod dywan.

W końcu musimy mówić tylko o rzeczach pozytywnych – kogo obchodzi, że gdzieś tam łamane są prawa człowieka, albo że ktoś umiera na… A nie, tutaj RG raz zachowało się całkiem przyzwoicie, głównie za sprawą Jaximusa. Kiedy to jednak miało miejsce? 7 LAT TEMU?!

Panie, my tu tylko zarabiamy hajsy

Byłbym jednak hipokrytą, gdybym za taki stan rzeczy obarczał tylko jedno studio wydające gry. Co robi Valve w temacie tzw. chorób cywilizacyjnych? Czy którakolwiek z bardziej znanych organizacji esportowych, angażuje się w jakiekolwiek kampanie społeczne dotyczące zapobiegania nowotworom? Mógłbym mnożyć tego typu pytania w nieskończoność. Praktycznie za każdym razem uzyskiwana odpowiedź brzmiała by tak samo.

Wszyscy – łącznie z graczami, mają wysrane na to, że w naszej społeczności gamingowej są osoby, które nie radzą sobie z życiem tak dobrze jak my.

Czy śmierć byłego esportowca coś w tej kwestii zmieni? Chciałbym powiedzieć, że mam taką nadzieję… Ale nie jestem naiwny. Na miejsce Lama zawsze było kilkunastu innych graczy, a skoro tak, to po co martwić się o jednostki, które nie są już nam potrzebne? Sam nie popieram takiego myślenia, ale bądźmy szczery – tak obecnie wygląda zachowanie wielu organizacji na rynku esportowym i raczej w najbliższym czasie to się nie zmieni.

Profilaktyka ważniejsza od leczenia

Powinienem wrzucić wam tutaj jeszcze jakieś przydatne linki odnośnie tego, co powinniście zrobić, gdy wpadniecie na pomysł zrobienia disconnecta z tego świata. I zapewne to zrobię, ale jeżeli mam być z wami szczery – leczenie jest dobre tylko wtedy, gdy przekroczycie już rubikon. Dla większości z nas o wiele ważniejsza jest profilaktyka.

Niestety jeżeli popatrzymy na nasz kraj, to okazuje się, że lekcje religii są ważniejsze niż nasze zdrowie psychiczne (nie mówiąc już o edukacji seksualnej – podziękowania dla karakana).

W efekcie uczniowie szkół zwyczajnie nie wiedzą nawet: jak działa ich mózg, skąd biorą się różnego rodzaju problemy psychiczne oraz jak powinni radzić sobie ze stresem oraz presją ze strony otoczenia.

Oczywiście taką wiedzę można nabyć chociażby z odpowiednich książek, ale… Trzeba jeszcze zostać poinformowanym o tym, że taka opcja zwyczajnie istnieje. Także jeżeli możecie – czytajcie. Szczególnie literaturę fachową. Nie radzę ufać autorom książek, którzy leczą polipy rozmowami, albo każą wam wychodzić ze strefy komfortu – ten rodzaj psychologii raczej wam nie pomoże.

Ale przecież to tylko gra!

I jeszcze na koniec jedna rzecz. Nie trafia do mnie argument, ze przecież to tylko gra i nie powinniśmy mieszać tego rodzaju rozrywki z poważniejszymi tematami. Spoko, luz – miałoby to sens, gdyby deweloperzy tak bardzo usilnie nie próbowali sprzedawać mi lodówki z motywem ich gry. Albo gdyby nie próbowali mi wciskać kitu o tworzeniu społeczności graczy!

Jeżeli mamy nie mieszać kwestii politycznych lub zdrowotnych z grami, to gry nie powinny wchodzić z butami w nasze prywatne życie. Niestety – obecnie tak się nie da, więc powinniśmy przestać odwracać wzrok od pewnych nieprzyjemnych spraw. W końcu to, że przestaniemy na coś patrzeć, nie spowoduje, że problem zniknie. A przecież wspólnie, możemy często go rozwiązać.

PS. Wpis powstał poniekąd na życzenie jednego z czytelników, także dzięki DK za podsunięcie tematu!


Jeżeli masz jakieś pytania, albo chcesz zaproponować temat, który powinniśmy poruszyć na łamach naszego bloga, to skontaktuj się z nami drogą mailową lub poprzez fanpage na Facebooku. Zachęcamy także do zapoznania się z naszymi pozostałymi wpisami.

Nisu

Właściciel bloga Ingaming. Kiedyś orędownik esportu, dzisiaj fan gier single player oraz seriali i komiksów.